Loty samolotem
ostatnio coś kuleją
W ciągu ostatnich dwóch tygodni mieliśmy trzy loty samolotem, w dwóch przypadkach nie poszło dokładnie tak jak planowano.
To ciekawe, że dotychczas nie mogłem powiedzieć złego słowa o lotach - nie było żadnych specjalnych przygód z tym związanych (no może poza sławetnym pyłem wulkanicznym w wwakacje). Aż do ostatniego tygodnia kiedy na trzy loty dwa z nich odbyły się z tzw przygodą.
W drodze powrotnej z Pragi (rekrutacja cd...) leciałem przez Frankfurt liniami Lufthansy.
Do Frankfurtu doleciałem bez problemu - załadowaliśmy się do drugiego samolotu, siedzimy i czekamy na start.
Juz od początku coś nie pasowało - z pod spodu samolotu wydobywał się dziwny, dość głośny, męczący dźwięk. Coś jakby wysuwanie podwozia ale trwało to bez końca. Po około 20 minutach stewardessa przekazała nam info, że są problemy techniczne i musimy wysiąć.
W sumie nie trwało to zbyt długo - za około godzinę podkołował taki sam Aerbus (lekko nowszy), te same miejsca, lot do Dublina bez dalszych komplikacji. Fakt, że stąło się to we Frankfurcie prawdopodobnie pomógł szybko zorganizować zastępczy samolot.
Wczoraj lot do Łodzi. Planowany przylot ok 10.30 rano. Niestety mgła spowodowała, że samolot został przekierowany do ... Gdańska.
Tutaj zostały podstawione autokary. Justyna w Łodzi była o 19tej...
To przypomina, że samoloty są urządzeniami mechanicznymi i jak każde inne mogą mieć swoje słabe dni.

