RSS feed
<< Złota myśl na dziś | Home | Minął miesiąc >>

Jak trafiłem tu gdzie obecnie jestem cz III

cd. moja droga do Irlandii

Ten wpis to skrót wątku, który w tych "gorących dniach" prowadziłem na stronie Gazeta.ie. Mimo, że poniżej jest esencja wątku to mimo wszystko zapraszam również do lektury na stronie gazety ponieważ dodane są tam komentarze czytelników, rady itp.....



14 czerwca
jutro rozmowa!:
rekruter, ja i rpzedstawiciel firmy.
spodziewam się już konkretow typu: od kiedy, za ile, jak z relokacja itp...
po wszystkim dam znac co i jak.

trzymać kciuki



16 czerwca
wrr, już po.
gapa jestem - naszykowałem się na rozmowę podobną do tej z Rekruterem (co aktualnie robię, czemu chcę zmieniać pracę, czego oczekuję itp....), myślałem nawet ze rozmowa będzie w trzy osoby (rekruter, ja, pracodawca) a tymczasem zadzwonił burczący Irol (już od pracodawcy) i mówi że będzie knowledge test !

...no i przez 20 minut trzepał mnie z teorii programowania (Java, J2ee, lub ogólne OOP).

Trochę mnie to zaskoczyło i odpowiadałem nieco w szoku, ale z tego co pamiętam to było 10 pytań gdzie na dwa odpowiedziałem krótko "give up", na jedno coś wydukałem, na pozostałe odpowiedziałem w miarę przyzwoicie (to znaczy napewno wiedziałem o co Pytającemu chodzi, znalem odpowiedz - tylko czy dobrze ją po angielsku wyartykułowałem wink.gif )

Na koniec informacja :
Następny krok - dają feedback do mojego Agenta (tak powiedział !) i narazie tyle...

Czekam na wynik.


19 czerwca

Jestem dobrej myśli,
co prawda nie mam jeszcze oceny z ostatniej rozmowy (powyżej) ale cały weekend ostro kułem i jestem gotowy na kolejne, które przede mną (kilka innych agencji zapowiedziało).

Dziwię się sobie - ale odczuwam jakiś spokój, że dobrze trafię...

Aha - nie czekając na dalszy ciąg zabukowałem już bilet na samolot, lecę 3go lipca z Lublinka 10 rano. Mam się gdzie zatrzymać (Trim) zatem nie ma na co czekać (wypowiedzenie z obecnej pracy przecież leci...)



19 czerwca wieczorem
Miałem telefon z "od tych pierwszych" - właśnie otrzymali feedback z rozmowy o której piszę wyżej.

Rekruter: "jak się oceniam, jakie mam wrażenia z rozmowy"
Ja: "nie specjalne, trochę mnie zaskoczyła tematyka rozmowy - test wiedzy - nie przygotowywałem się na coś takiego i dlatego nie spodziewam się zbyt dobrego wyniku. A co mim masz do powiedzenia?"
R: "no to mam dobre wieści - sage jest zadowolone ze wywiadu, chce się z Tobą spotkać - chciałem Cię umówić na samolot, itp..." rolleyes.gif

Czyli generalnie pozytywnie.
Ale biletu który sam w międzyczasie kupiłem już nie będę oddawał - i tak sie zdecydowałem polecieć niezależnie od tego czy coś wcześniej złapię czy nie...

w każdym razie - cieszę się z rozwoju sytuacji.



20 czerwca
A może Gallway?
Dziś rozmawiałem z APC, chyba są mną zainteresowani...
Z tego co wiem
- fajne (portowe chyba) miasto.
- Niewielkie
- Ok 2/3 kosztów jak w Dublinie (tak mi interwjułer powiedział tongue.gif )
- a zarobki prawdopodobnie porównywalne...



21 czerwca
Ostatnie trzy dni dość owocne i pomyślne,
jednak i nie zabrakło Łyżeczki dziegciu na koniec.

Ale po kolei

Od wtorku zaczął się spory ruch
pościłem chyba trzy emaile z CV we wtorek i w ciągu godziny miałem z .... pięć rozmów.

Mechanizm był dość ciekawy. W jednej z agencji (E) Pani zadzwoniła porozmawialiśmy o posadzie X, po czym pani przełączyła mnie do Pani Y która powiedziała mi coś podobnego tylko na temat innej pracy, potem przełączyła mnie do Pani C, która powiedziała mi coś podobnego i jeszcze innej pracy rolleyes.gif .
Generalnie ucieszyłem się ze jest takie zainteresowanie.

fajna sytuacja wyszła ponieważ przy jednej z tych 'taśmowych' rozmów. Po kilku minutach zorientowałem się ze Pani mówi bardzo czysto po angielsku - aż nienaturalnie,
poza tym dość poprawnie odmieniała moje imię 'Przemek' (a dotychczas miałem ubaw jak słyszałem jak sie rekruterzy 'pszczszsz' mad.gif męczyli) No i pytam panią że jej język jest taki...

No i od razu dziewczyna do mnie: "tak jestem z polski, ale muszę prowadzić rozmowę po angielsku, przepraszam...."

..fajnie.


Na koniec dnia miałem zaklepane dwie rozmowy telefoniczne na jutro (czyli wczoraj - środę rolleyes.gif ). Przyznaje, ze jestem bardzo zaskoczony pomocą rekruterow - odnosi się wyraźnie wrażenie ze im też zależy abym dostał pracę: kobieta podesłała mi guide nt prowadzenia rozmowy, przez telefon poinstruowała mnie jak mówić, o czy mnie mówić, potem jeszcze przez email odpowiedziała mi na kilka pytań.

No i najważniejsze - padly dwa ustalenia spotkań w Dublinie:
- rekruter z agencji H zaprosił mnie do biura celem przeprowadzanie mini szkolenia przed rozmową rekrutacyjną (na 5go). tu jestem w szoku, nigdy się z tym nie spotkałem w Polsce..
- tenże Rekruter zorganizował mi spotkanie w siedzibie firmy już z samym Pracodawcą (S). To spotkanie jest 11go. teoretycznie to strasznie długo ale jakoś je zagospodaruje.

ciesze sie z tego spotkania w agencji H ponieważ będę miał szanse nieco sie przygotować do właściwej rozmowy 11go.



Nadeszła środa, wczoraj.
z rana zadzwonił omówiony Pan z firmy A.
Generalnie rozmowę sobie z góry odpuściłem ponieważ chodzi o pracę w Gallway. Oczywiście nie powiedziałem tego w trakcie rozmowy, jednak dałem do zrozumienia ze jestem bardziej zainteresowany pracą w Dublinie.
Takie podejście na luzie działa super! Dość długo porozmawialiśmy sobie z szefem programistów (chyba) i było całkiem sympatycznie, trochę śmiechy jakieś żarciki (oczywiście na mój prymitywny angielski. hmmm a może on się śmiał z języka a nie moich żarcików tongue.gif ?). Generalnie nawet gdyby firma była z Dublina to i tak chyba bym nie był zainteresowany - znam profil ich działalności i po prostu mnie to nie pociągało (producenci sprzętu a nie oprogramowania).
Ale OK na koniec ustaliliśmy ze do końca miesiąca skontaktujemy się co i jak dalej.

Z napięciem czekałem na rozmowę popołudniową. To spora firma (I) i tutaj naprawdę chciałem wypaść dobrze. Rozmowa miała być 'extremally technical' - i taka była, chociaż przyznam ze dużo gorzej było kilka dni wcześniej (na rozmowie do firmy S - ta co jest omówiona na 11 go laugh.gif ). Tak wiec tutaj skończyłem dość zadowolony (cholernie sie spociłem bo poszedłem porozmawiać do auta na parking przed firma, a w Polsce było chyba ze 27 stopni w cieniu, klimatyzacji niet no i to napięcie...).
Zainteresowanym dodam, ze aktualnie jestem na trzymiesięcznym wypowiedzeniu z obecnej pracy, aktualnie leci pierwszy miesiąc.

jeśli chodzi o moja obecna pracę to po kilku dniach niepewności kiedy pojechałem vabank, tez sie ułożyło.
chodziło o to, ze planowałem zniknąć z firmy od początku lipca po pierwszym miesiącu wypowiedzenia. Na 30 dni z pozostałych dwóch miesięcy mam do wykorzystania urlop no ale pozostawała kwestia około 10 dni roboczych 'bez pokrycia'. Tutaj zamierzałem poprosić o zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy, ale nie moglem sie dobić do Szefa a czas leciał!

w ostatnią sobotę kupiłem już bilet na drugiego lipca podczas gdy wcale nie miałem pewności, że będę miał na ten czas załatwione wolne w pracy!
wiem, że w ostateczności zawsze moglem sie rozchorować akurat na te 10 dni, ale wolałem tego unikać.
na szczęście dziś wszystko sie ułożyło:
dostałem urlop od początku lipca do 21 sierpnia a na pozostałe dni do końca sierpnia zostanę zwolniony z obowiązku świadczenia pracy.

Tak wiec wczorajszy dzionek zakończył sie dwoma dość udanymi rozmowami (A, I) no i ułożeniem sobie dni nieobecności w obecnej pracy.


no i dziś.
rano zadzwoniła rekruterka która aranżowała mi spotkanie z (I). pytała jak poszło, czy zastosowałem sie do jej rad z przed wczoraj itp. obiecała odezwać sie jak otrzyma feedback z (I).

...No i sie odezwała po południu.
Firma (I) dala jej znać, ze rozmowa przebiegła OK i chcą sie ze mną spotkać. Aktualnie ustalają termin, ale zaznaczyłem ze chciałbym aby to były dni 5,6ty - akurat czw, pt po wtorku jak przylecę. jeśli udało by mi sie gdzieś w tych dniach to fajnie by mi sie kalendarz zapełniał..

na koniec dnia zadzwoniła kobieta ze ma kontakt z dużej firmy, która chciała by sie ze mną skontaktować - jeszcze dziś. Zgodziłem się ale od razu zorientowałem sie ze to chyba pomyłka: pani z HR mocno sprawdzała mój język - bo stanowisko było takie że wymagało spotkań z Klientami, uzgodnień z nimi itp...
no i oczywiście po 10 minutach rozmowy pani stwierdziła, że jednak muszę popracować nad językiem ponieważ na tym stanowisku naprawdę jest on wymagany na wysokim poziomie.
nie zdziwiło mnie to ale troche jestem zły na rekruterkę, że tak po łebkach pojechała.
Straciłem nieco animuszu... mad.gif


26 czerwca
Moje przygody ciąg dalszy,

Kalendarz spotkań mi sie powoli zapełnia...

Wczoraj dostałem info, ze jest pewna oferta, czy jestem zainteresowany.
Wydały mi się nieco za wysokie progi (dużo konsultacji z klientami!) nawet napisałem rekruterce ze mam takie obawy, jednak ona radziła, ze warto sprobować.
No to się zdecydowałem.

Rozmowa była dziś z rana. Z drugiej strony siedziało dwóch miłych Panów Senior Software Managerów.
Pogaducha zajęła ok 40 minut.

Właśnie przed chwilą otrzymałem odpowiedź od rekrutera:

I have got feedback from ... this afternoon. They said that you did a very good interview and are very strong technically but they felt that your might be more suited towards a more senior position, so they have decided not to go any further with your application.


no po prostu bylem ZA DOBRY! laugh.gif

ehh ta dyplomacja tongue.gif



3 lipca
No i jestem,

o 13tej czasu lokalnego przylot, szybciutko wink.gif na bedsit w Dublin 2
i po godzince rozkulbaczenia wink.gif od razu z powrotem do miasta (a raczej prawie poza - Glasthule) na pierwszą rozmowę - była na 17tą. Dart pomógł sie nie spóźnić.

chyba dobrze wyszła,
jeśli chodzi o sprawy techniczne to Pan Techniczny dawał znaki-sygnały Panu Manago, że jest OK po większości (wszystkich?) pytaniach czysto technicznych.

Na części bardziej general typu 'jak widzisz sie tutaj za 5 lat?' nieco skucha: kilka razy prosiłem o powtórzenie pytania, kilka razy zabrakło mi słowa na języku (braki z angielskiego).

Na koniec (po ok godzinie) sakramentalne 'zadzwonimy w ciągu kilku dni'.

Co do samej firmy to mam mieszane uczucia: firma jest ewidentnie na dorobku, nieznana szerzej, niewielka (ok 40 osób) w niezbyt reprezentacyjnej dzielnicy i siedzibie (rozmowę mieliśmy w jakiejś pseudoserwerowni, za plecami ciągle wył mi jakiś rackowy IBM eServer).
Mają zmieniać lokalizacje w sierpniu.

Generalnie w Polsce pracowałem właśnie w podobnej rozmiarowo firmie, i teraz bardziej interesowały by mnie KORPORACJIE - tak, chcę zostać trybikiem - ale dobrze smarowanym.
tongue.gif

Jutro z rana czekam na telefon od Bardzo Fajnej Korporacji, ma być niezłe drylowanie - zapowiedzieli sie na OK 1,5h. rekruter kazał mi naładować telefon, rozłożyć CV itp no i podać lokalny numer na który mają zadzwonić.

i skucha - bo dziś nie miałem czasu go kupić.
PO 18tej NIE DA SIE TUTAJ KUPIĆ AKTYWACJI KOMÓRKOWEJ!

napisałem do rekruterki prośbę o przesuniecie - podejrzewam ze spale sie przez to w blokach, ale trudno - innego wyjścia nie mam. A od samego rana zasuwam do centrum po tą aktywacje.,



4 lipca

Dzisiejszy dzionek zaczął sie crazy:
na 10tą omówiony meet z Bardzo Znaną Firmą (BZF). o 8.30 telefon do rekruterki, ze nie mam jeszcze lokalnego numeru - na polski wolałbym nie rozmawiać (roaming przez godzinę!) i propozycja: może by odsunąć spotkanie na 11tą? do tego czasu dojadę do centrum do salonów, kupie startera i wrócę do domu?.

- nie nie da rady, Pierre z BZF potem nie będzie mógł, 10ta to jedyna czas kiedy możecie sie spotkać, doceń to ponieważ firma już bardzo selektywnie wybiera kondydata na pierwsze CV co wiele znaczy.
- no to klops, bo zorganizuje karty
- a gdzie mieszkasz?
- tu i tu
po 5 sekundach błyskawiczna reakcja jakiej nie powstydził by sie sam Vodafone: najbliższy salon V jest tu i tu to ok 900 metrów od Ciebie. jest 9ta, spokojnie zdążysz kupić i być na 10tą

No to rzuciłem precz właśnie świeżo przygotowane śniadanie i pędem do punktu. zdążyłem 9.03 - kiedy otwierano centrum. Jak sie domyślacie butik vodafone zamknięty na głucho (pewnie od 10tej).
masakra

ale nagle telefon od AdamaS: jak przejeżdżałem to 300 metrów obok widziałem sklep z komórkami i tam sie ktoś ruszał... rolleyes.gif
Faktycznie było otwarte, i bez problemu kopiłem starter Meteora.
Biegiem do domu - była 9.30.
Zdążyłem...

O 10tej zadzwonił telefon, z drugiej strony Pierre, Development manager z BZF.

Interview był jednym z trudniejszych jakie miałem. Niewiele pytań czysto definicyjnych natomiast kilka zadań 'praktycznych': postawiony problem - jak byś go rozwiązał?
Oto jedno z nich, z cyklu 'znajdź algorytm':
mamy kolekcję 99 elementów typu INT, każdy z tych elementów to niepowtarzalna liczba 1-100. Jak znaleźć tą jedną liczbę która sie nie zmieściła?

Od razu mowie ze nie ma korzystania z gotowców typu sortowanie za pomocą gotowych metod/obiektów z jakiegokolwiek API, wszystkie ruchy w algorytmie trzeba wykonać na piechotę z reki.

Kto ma pomysł?

Rozwiązanie w następnym poście. rolleyes.gif Od razu mowie ze oczywiście na rozwiązanie wpadłem znacznie poźniej, w trakcie rozmowy przy tym punkcie po kilku chwilach myślenia usłyszałem time is up mad.gif ,

Mam mieszane uczucia po rozmowie, wypadła na ok 70%. Bariera językowa trochę miała w tym udziału.
Rozmowa trwała 1h20m cale szczęście ze miałem ten komfort ze rozmawiałem z domu - było mniej stresująco.
Sam rozmówca generalnie bardzo sympatyczny, jak mi nie szlo to trochę naprowadzał, kilka razy kiedy zaliczyłem skuchę stwierdził 'ok, nie było pytania'.
Oczywiście: czekam na feedback.

Po rozmowie napisałem do rekruterki swoje spostrzeżenia. Zaraz oddzwoniła z pocieszeniem laugh.gif : każdy u nich ma podobne refleksje jak Ty, nie przejmuj się, nie patrz na to tak czarno. Chciałam Ci podziękować za dzisiejszy szalony poranek kiedy wykazałeś sie dużą determinacją w doprowadzeniu z kartą SIM itp itp.
Nie kryję - kobieta dodała mi nieco otuchy...

Po południu spotkanie drugie. Tutaj nie moglem sie doczekać do ostatniej chwili określenia godziny spotkania: jeszcze w Polsce miałem rozmowę i umówiliśmy sie na spotkanie po przylocie, należało ustalić tylko czas.
Zorganizowanie tego trwało ponad tydzień aż do dziś ok 11tej. powody były różne: Hire manager z firmy był chory, potem mój agent rekr. wybył na wakacje i przekazał sprawy koledze co trochę spowolniło temat.
ostatecznie o 11ej dostałem cynk: spotkanie o 16 w blackrock. zadziwiło mnie ze firma miała inną nazwę niż wcześniej rozmawialiśmy, ale na moja uwagę agent zastępczy:
nie ma problemu to firmy z pobliża o podobnym profilu, wykorzystaj job-spec jakie miałeś już wcześniej.
kurcze - mam wrażenie ze firma została skołowana nieco awaryjnie aby już wyszło jakieś spotkanie...
Samo spotkanie było w dość suchym tonie, prowadzący rozmowę najpierw nie wiedział jak zacząć potem kiedy już sprawdził wiedzę prawie zakończył spotkanie i już prawie przy drzwiach spytał awaryjnie: sorry, a może Ty masz jakieś pytania?

owszem, miałem

na razie nie czuję wcale tej propozycji.
o ile wczoraj widziałem firmę R, i bylem niejako w środku działań - rozmowa prawie przy samych stanowiskach developerow a dziś rano Pierre BZF roztoczył porywające perspektywy i naprawdę fajne sprawy do robienie to ta popołudniowa rozmowa zdecydowanie najbardziej nudna.

no ale nic czekam na feedback.

Jutro masakra,
właśnie przed chwilą zdałem sobie sprawę ze spotkanie
1 - w centrum (na szczęście agent to mogę nieco sie spóźnić)
2. spotkanie 2 w Maynooth(!)

3. spotkanie 3 Mulhuddart.
teoretycznie da sie przedostać i nie spóźnić, ale licho nie śpi...

za to ja już prawie, czas kończyć na dziś


5 lipca
P.i.e.p.r.z.o.n.e. dylematy
Od samego rana do Agencji computerpeople i zostałem wzięty w obroty od drzwi
- najpierw zjawił sie Sepleniący Nicolas który zadzwonił wczoraj ze ma coś fajnego dla mnie. powiedział co i jak i zaanonsował Marie która załatwiła mi jeszcze w Polsce rozmowę z Bardzo Znaną Firmą numer 2 (BZF2) rolleyes.gif
- Marie z którą tyle rozmawiałem przez telefon okazała się całkiem sympatyczną dziewczyną - również z poziomu look & feel laugh.gif Generalnie nie powiedziała mi nic nowego oprócz tego, że za po niej za chwile pojawi się inna babka - z ramienia BZF2.
- Pani z BZF2 od wejścia okazała się profesjonalistką. Krótkie, konkretne, dynamicznie stawiane pytania. Super. Przyznaję, że mnie to ujęło. Rozwinęła perspektywy, pomoc przy relokacji, opowiedziała jak fajna jest praca w BZF2.
Najfajniejsze ze tak naprawdę to ona w dalszym ciągu przygotowywała mnie na rozmowę w siedzibie BZF2 na którą jechałem dziś na 16.30. Be yourself!, Be team player! Get Fit! etc...


Poszło szybko, od razu na Pearse aby być na 13 w Maynooth na spotkanie z "S".
Wchodząc na peron zobaczyłem odjeżdżającego DARTA, no i posiedziałem do następnego godzinę. Do Maynooth przyjechał 12.57 - taksówka pomogła tyle ze nie zmokłem i spóźniłem sie tylko 15 minut wink.gif

Spotkanie z dwoma technicznymi wink.gif Generalnie pomyślnie - nauczyłem sie już mówić szczerze na czym sie nie znam. to najbardziej komfortowy sposób prowadzenia rozmowy - po prostu wiesz że na tym cię kiedyś nie zagną. No i kilka razy odpowiadałem ze nie jestem zbyt familjar wink.gif w kwestii X, Y, Z...
Firma - jak mówią - bardzo dynamicznie rozwijająca się. (kolejna na dorobku mad.gif ).
Trochę z niesmakiem wyszedłem ponieważ zgodnie z kanonami zadałem pytanie what, if anything, in my experience preventing us from taking next step? - no i gość trochę powymieniał unsure.gif Więcej o coś takiego nie zapytam!
Ale tak naprawdę to rozmowę traktowałem jako test przed spotkaniem 16.30 - wiadomo BZF2.


Przemieszczenie się do BZF2 dobre dwie godzinki. Przypomniałem sobie o komórce wyciszonej na czas spotkania - zerkam a tam nieodebrane i SMS:
Hi Przemek, great news!! I just tried to call you. BZF (ta z wczorajszego porannego maglowania) will be inviting you for a secon interview!!! congratulatioins, call me when you can. Rebecca.
No to dzwonie - kobieta bardziej ucieszona ode mnie (umieją grać laugh.gif ).
Kolejne spotkanie w przyszłym tygodniu - będę miał spotkania z czterema grupami ludzi, każde spotkanie po ok 45 minut, spotkania jednego dnia cale przedpołudnie. MASAKRA.

No ale jedziemy do BZF2: Sympatyczny akcent po drodze: ostatnie trzy przystanki prowadzą tylko do campusu tej firmy i kierowca zaczął mnie podpytywać gdzie jadę itp. interview? good luck!

Kurna - to takie proste, a jakie przyjemne. laugh.gif

BZF2 powala rozmiarem, ilością ludzi itp. Na spotkaniu: Quiang Xiang i jakiś angol. Zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałem: Tyle przygotowań prze tym Wielkim Czasem a tutaj wyszedl jeden w sweterku a drugi w kurteczce ze sztucznej skóry tongue.gif .
Siadamy przy stole, chłopaki podmienili fotel (bo byŁ nadłamany) i zaczynają rozmowę. Patrzę na dokumenty rozłożone przed nosem i na samej górze CV - dane Rozmówcy (czyli Moje) - no i skucha - nie moje nazwisko i dalej - w ogóle TO NIE JEST MOJE CV!!!

Panowie - nie nazywam się Paweł XXXX.
konsternacja,
jeden zaraz poleciał do komputera...
nie wraca....
drugi poleciał do pomocy...
nie wracają

Panowie - mam ze sobą CV, poratować?
yes, yes

trochę śmiechu ale tak naprawdę to jutro z rana dzwonie do Marie z wyrazami zaniepokojenia - czy rekrutacja dotyczy tak naprawdę mojej osoby??

No i bazując na tym moim CV rozmowa poszła jak z płatka, chłopaki tylko pytania techniczne. tutaj myślę ze spokojnie 95% odpowiedziano na full.
Z jednej strony fajnie, z drugiej strony i tak świadomość, ze tylko odwleczone w czasie pytania Moje Ulubione (dlaczego chcesz u nas pracować, jak widzisz sie w ciągu next 5 lat itp....)

Ale generalnie ciesze sie ze nie dopadła mnie trema - prosta sprawa - miałem pod ręką długopis i kartę (moje CV;) ) - i coś tam szkicowałem przy odpowiadaniu. Bardzo mi to pomogło zająć ręce.

17.30 - nareszcie do domu (na dłuższy czas nie wytrzymałbym w gajerku - a dzisiaj od spotkania w agencji w nim paraduję).

Po drodze w autobusie telefon - dzwoni rekruter aranżujący dzisiejszą pierwszą rozmowę z S:
Jest już feedback od "S". Są mną zainteresowani, chcą podpisać kontrakt.Proponują tyle i tyle.
Konsternacja - proponują ok 5tys mniej niż założyłem sobie bezwzględne minimum.

No to pierwsze co odpowiadam rekruterowi: jestem rozczarowany. Liczyłem na tyle i tyle.
On na to: jaka jest Twoja decyzja?
- Brian, wiesz przecież że aplikuję do kilku innych firm, w tym do dwóch dużych. Proszę daj mi szansę na podjecie decyzji. spodziewam sie feedbacku w ciągu kilku dni.
No i zaczął mnie przekonywać jaką to super firma jest "S", że chcą we mnie inwestować, zrobić ze mnie core playera itp... W wielkich firmach będę tylko jednym trybikiem, raczej zostanę drylowany z wiedzy niż w nią wzbogacany itd itd.
No i generalnie ze nie ma za dużo czasu na podjęcie decyzji, ponieważ rekrutuje tam kilku innych developerów.

No to mnie już naprawdę wpienił. niestety moje możliwości językowe uniemożliwiły przekazanie dokładnie czego o tym myślę, że jest to niepoważne ze strony firmy, ze niech nie liczą że podejmę decyzje jeszcze tego samego dnia itp..

Skończyło się na tym, ze jutro z rana jeszcze pogadamy o tym zanim się do nich rekruter odezwie.

no i jak w tytule mam dylemat:
- aplikuję do dwóch wielkich kampanii które imponują mi już z nazwy ;-) od jednej mam feedback ze idzie OK, z drugą odbyłem właśnie dobrze przebiegającą rozmowę. Jednocześnie wiem, ze przy najlepszych chęciach proces rekrutacji do nich potrwa minimum jeszcze dwa tygodnie
- trzecia firma oczekuje ode mnie podjęcia decyzji bardzo quickly, dają mi mniej niż oczekuję, coś tam obiecują niekonkretnego w przyszłości (rok)
- czas leci i z powodów finansowych potrzebuję rozpocząć pracę najpóźniej od sierpnia, idealnie jakby był to środek lipca.
- przede mną jeszcze rozmowa z jedną sporą firmą (środa 11) + kilka puszczonych dalej aplikacji w ostatnim tygodniu.

Co zrobić??
- jeśli zdecyduję się na ofertę "S" to bezwzględnie pod warunkiem ze dostanę moje niezbędne minimum. w takim wypadku automatycznie odpuszczam sobie aplikowanie do tych dwóch BZF, przypominam, ze w jednej z nich coś dobrego się dzieje, ale niestety jeszcze potrwa
- jeśli odpuszczę "S" to wiadomo, ryzykuję ze jak nic nie wyjdzie z BZF to spory kłopot...



Ostatecznie zamierzam:
- jutro z rana dzwonię do Rebeccy z BZF i Marie z BZF2 i mowie ze sytuacja finansowa nie pozwala mi uczestniczyć w tak przewlekłym procesie rekrutacyjnym jaki się zapowiada. Czy da sie coś z tym zrobić?
- następnie dzwonię do rekrutera od "S" i systematyzuję swoje propozycje: bezwzględne spełnienie moich oczekiwań (to tylko 5k więcej niż oferują) no i kilka dni na decyzje, jawnie oświadczam, że naciskam w innych firmach na przyspieszenie rekrutacji. jeśli "S" poczeka to będzie już jeden plus - pokażą na ile są elastycznie. Jeśli nie - to mam ułatwioną decyzję.



9 lipca
Piątek i dziś.


Nie pisałem w Piątek zatem dziś nadrabiam.

Od samego rana w piątek telefony do rekruterów z BZF1 i BZF2
- mam ofertę z "S" i powinienem dostać feddbacki z waszej aplikacji jak najszybciej ponieważ chcialbym zacząć wybierać. Proszę pogońcie temat.

Następnie bylem na spotkaniu w trzeciej bardzo Znanej Firmie (BZF3) ; tongue.gif
Generalnie szedłem nastawiony hobbistycznie biggrin.gif gdyż:
- zakres obowiązków niezbyt rozwojowy
- warunki finansowe dość przeciętne (no bo zakres obowiązków slaby)
- contract! (czyli utożsamiam to sobie z umową zleceniem w PL- może nieco upraszczam ale co tam - generalnie gorzej niż umowa PERMANENT)

Bank przytłoczył mnie swoim gigantyzmem: szkło, beton no i info, ze właśnie dobudowywany fragment budynku - jest przewidziany na kolejnych 800set pracowników.
Rozmowa z trojką managerów - bardzo fajna, stonowana, bez wysiłku.
Zero technicznych pytań raczej próba wyczucia jak stabilny jestem w moich planach.
Zanim usiadłem w fotelu to spytałem dwa razy czy na pewno w tym? ohmy.gif (skora, na szczycie dluuuugiego stołu, zagłówek i jakieś guziczki z boku cool.gif )
- Tak tak, siadaj tutaj - aż się uśmialiśmy wszyscy.
Jedno 'techniczne' pytanie od Jednej z Pań - odpowiedź chyba tak treściwa że Pani w obawie abym nie wchodził w tematy techniczne, albo bron boże jakieś pytanie do niej z tej dziedziny, szybko ucięła: yes, that's it, no more technical question...
Na koniec coś najfajniejszego: pytanie ode mnie
- co dalej, kiedy następny etap?
- Nie ma następnego etapu, do środy damy odpowiedź Twojemu rekruterowi.


No i zaryzykowałem znowu pytanie - czy widzą coś u mnie, co może 'prevent' następny krok (po cholerę to znowu recytowałem z guide...)
Lekka konsternacja: - nie ma następnych kroków, a ty masz quite good background.
Naprawdę - już nie zadam nigdy więcej tego pytania....

Wychodząc pomyślałem sobie ze fajnie by mieć benefity z banku jako pracownik... No i może to byłaby tylko odskocznia to wbicia sie w konkretniejsze pozycje tutaj? Przecież to największy bank, który trzyma 2tys informatyków w całej IE - zawsze coś by sie znalazło co by mi przypasowało jeśli chodzi o rozwój. W końcu doświadczenie w IT z rynku finansowego to często przewijający się atut w ogłoszeniach o prace...

Rozmyślanie przerwał mi telefon od Rebeki (rekrutacja z BZF1, ta która dotychczas interview tylko przez telefon za to ponad godzinę) ohmy.gif
-Ok, umówiłam Cię na poniedziałek od 9tej. przygotuj się. W emailu wysyłam dodatkowe info.
Wróciłem do domu, odebrałem pocztę i mi ręce opadły:
Hi Przemek
Congratulations again on your face to face interview with the Managers and Senior Developers at ...... on Monday!!!!! As discussed you are scheduled to begin your interviews at 9.00am, so when you arrive at the .....offices ask for ...... who is the first person you will meet. (See schedule below).
Monday 9th July, 9am - 1.50pm,
mr X Software Development Engineer - Interview - 9am - 9.40am

mr Y, Senior Software Development Engineer - Interview - 9.40am - 10.20am
mr X1, Software Development Engineer - Interview - 10.20am - 11am
Test - 11am - 12pm

Break - 12pm - 12.30pm
mr x2, Development Manager - Interview - 12.30pm - 1.10pm
mr x3, Software Development Engineer - Interview - 1.10pm - 1.50pm


(nazwiska znane redakcji ) tongue.gif

Ludzie! litości - 5 godzin na rozmowie rekrutacyjnej? Gdzie ja aplikuję? do NASA???


W weekend pojechałem na wioskę do znajomych, ale przyznam ze miałem moralniaka ze ja tu zapycham sie grillem a w głowie braki, zatem zaraz w południe w niedziele wróciłem i rzuciłem sie w przypominanie wiedzy...

wieczorem AdamS skontaktowal mnie z Jego znajomym (dzięki!!), który pracuje w BZF1. Nieco się uspokoiłem słysząc ze on miał podobną drogę... ale wieczorem dokonałem specjalnych zakupów na śniadanko (hehe musli wink.gif )- zgodnie z zaleceniami Rebeki:
Have a good breakfast in the morning so you have lots of fuel for your brain and energy to keep you sustained until the break at 12.30pm.

Aha - jeszcze jedna sprawa - zalecenie jasne od rekruterki - na rozmowę nie zakładaj garnituru(!) - Oni są amerykańską korporacja i mają styl bycia casual, zatem zakładaj spodnie (nie dżinsy) i koszulkę z kołnierzykiem...
To akurat bardzo mi sie spodobało, bo od latania w gajerku już mi się porobiły odciski l;) Z tym akcentem padłem spać.


No i przyszedł dziś rano.
Do firmy dostałem się na czas i od razu pierwsze rozczarowanie: spodziewałem się wielkiego biurowca z logo BZF1 na trawniku, a tymczasem trafiłem do czegoś w rodzaju 'inkubatora przedsiębiorczości': Pomieszczenia Biurowe na sile wpakowane w stare budownictwo (zaraz obok najbardziej znanego browaru wink.gif ) mnóstwo firemek w jednoosobowych pokoikach.

W dodatku jedna tablica z firmami i nieco znudzona piegowata strażniczka która zawołała mojego Pierwszego wink.gif .

No a najważniejsze ze na tablicy gdzieś w rogu logo BZF1 - w żaden sposób nie eksponowane,,.
Niby szczegóły - ale jednak nieco skucha już na start.

No a potem były już rozmowy - dość sympatyczne, ludzie nie starali mi się coś udowadniać a raczej prowadzić konstruktywna rozmowę. Tutaj kolejna zagadka z tych algorytmowych: biggrin.gif mamy 9 kulek w tym jedna nieco cięższa od pozostałych, mamy wagę (taka stara - dwie tacki raczej niż wskazywanie konkretnej wagi). Jak wyłapać tą jedną cięższą kulkę mając do dyspozycji dwa ważenia?(hi hi, mnie się udało live)
Odpowiedz oczywiście w następnym odcinku ;-)


Inny przykład z rozmowy:
znasz Monopoly? no to zaproponuj jakbyś zorganizował obiektowo tą grę...

no to ja w rękę pisaczki i na tablicy rysuje diagramy, grafy, dziedziczenia itp...
Tutaj nieco utknąłem na końcu - ale Mr x2 zakończył to stwierdzeniem:
ok, mogłeś zrobić to tak i tak (lepiej) ale tak naprawdę nie o to chodziło. bardziej interesował mnie sposób w jaki demonstrujesz swoją wiedzę, czy potrafisz wciągnąć innych w dyskusję nad rozwiązaniem problemu itp - a to wyszło Ci świetnie...

Wyszedłem ok 15tej bo nawet nie wiem kiedy tak sie zagadaliśmy, ze przekroczyliśmy 40minutowe limity na każde spotkanie...


Po wyjściu z BZF1 - na komórce 4 nieodebrane połączenia. Oczywiste wszystkie z nieznanego numeru - znaczy rekruty dzwonili.

Niedługo potem znowu telefon - tym razem dokładnie w momencie jak podchodziłem do okienka w sprawie załatwienia PPS (w końcu znalazłem na to czas).
No i mnie zaskoczyło: na PPS wielkie znaki WYŁĄCZ KOMÓRKĘ! a ja akurat pochodząc do okienka słyszę dzwoniącą głośno (profile: outdoor ) komórkę.
No to ja teatralny grymas i odrzuciłem połączenie - a pan z okienka: proszę odbierz, ja poczekam...

No bylem w szoku!! - przeca u nas to nasza Urzędniczka by mnie zabiła zwrokiem że jej przeszkadzam maczać truskawki w cukrze w przerwie miedzy petentami...


W każdym razie telefon zadzwonił znowu za jakiś czas a w telefonie głos z gratulacjami ze jest offer z BZF3 (ta ze skórzanymi fotelami), propozycja kontraktu itp - co faktycznie za chwile znalazłem w swojej skrzynce.

Po krótkim przejrzeniu zawartości wygląda interesująco...

Krótko mówiąc - znalazłem pierwszą pracę na którą bym sie mógł zdecydować!!


Ale oczywiście tego nie zrobię...














jeszcze teraz...



ponieważ czekam na feedbacki z BZF1 i BZF2.

Szybkie spostrzeżenia: zaoferowano mi 1k mniej rocznie w stosunku co oczekiwałem, ale z kolei umowa była umawiana na fixed-term-contract a zaproponowano umowę na PERM. Zamierzam poprosić o przywrócenie kwoty którą proponowałem.
No i generalnie zamierzam prosić o poczekanie około tygodnia ponieważ chciałbym poczekać na odpowiedzi z BZF...

Aha i niniejszym oświadczam, że tą najpierwszą propozycję od firmy "S" - we środę co była - automatycznie kieruję do /dev/null:
- za ostra presja na mnie ze strony rekrutera (dzwonił jeszcze w piątek z namowami)
- no i licho płacili, co wydawało mi się od razu na początku a ewidentnie teraz widać...










Środa, 11 lipca


Na początek podsumowanie dotychczasowych aplikacji, stan na dziś rano:

Od wtorku (3go) kiedy przyleciałem odbyłem ok 6ciu spotkań z firmami
  • BZF1 - bylem we czwartek na spotkaniu, było chyba w miarę OK - da odpowiedź do poniedziałku bo HR manager pojechał na urlop w tym tygodniu (zgroza) Na razie to mój faworyt - gigantyczna kampania, fajne położona (obrzeza) i cyt. Rekrutera z dużą elastycznością jeśli chodzi o pensje, dająca w CV takie rekomendacje których tylko pozazdrościć - ale do wtorku nie będzie feedbacku!
  • BZF2 - to ta która mnie tak przewałkowała w poniedziałek - liczę że dziś sie odezwie
  • Średnia Firma "S" z którą rozmawiałem we czwartek zaoferowała mi jeszcze tego samego dnia warunki które są dla mnie nie do zaakceptowania. Na osłodę dodali wierszyk o "Core Team", exopsition to agile developments itp,,, Dałem znać rekruterowi jakie są moje oczekiwania i czekam. Niezaprzeczalnie jedno podoba mi się w tej firmie: jest świetnie ulokowana (Maynooth, przy M4), taka lokalizacja pozwoliła by zamieszkać gdzieś zupełnie poza Dublinem(Co.Meath przy granicy, Co. Kildare) co jest dla mnie z rożnych powodów dużo bardziej atrakcyjne od mieszkania w samym City.. No i widzę, że na pewno była by jazda jeśli idzie o nowe technologie - to wynika z profilu firmy. Obecnie pracuje tam 53 osoby (rekruter tak mówił).
  • Bank ze szklaną siedzibą biggrin.gif - tutaj naprawdę krótka piłka: Bylem na rozmowie w Piątek a w Poniedziałek przedwczoraj kolo południa w skrzynce emailowej miałem już Draft Contract wraz z załącznikiem Benefit Package. Zawartość nie powala na kolana ale wygląda dość przyzwoicie. Tu mi bardzo zaimponowało tempo! Atutem: praca w instytucji finansowej, 35 h pracy w tygodniu, dodatki. Minusy: z tego co wiem - praca w bankach nie jest zbyt rozwijająca - projekty trwają tam po kilka lat, więc jak już się człowiek wbije w przykręcanie śruby ruchem jednostajnym prawoskrętnym - to ruch jednostajny lewoskrętny najwcześniej za dwa lata... biggrin.gif
  • Oprócz tego mam potwierdzenie o pomyślnym przejściu pierwszego interview w dość malej firemce z którą spotkałem się w ubiegły wtorek zaraz po przylocie. Dziś po południu umówiony jestem na druga rozmowę z Nimi.
  • Oprócz tego dziś z rana zaraz jadę na spotkanie z dość spora firmą - pierwsze interview umówione jeszcze z polski - o tym poniżej,
  • Oprócz tego jutro mam ostatnie z umówionych "pierwszych" interview - umówione w zeszłym tygodniu, jest to jedyna firma gdzie aplikuję bez pośrednictwa Agencji Rekrutacyjnej i robiłem to juz będąc w D.
Od samego rana pojechałem do ostatniej firmy z którą miałem nagrane spotkanie jeszcze w Polsce. Bardzo spodobała mi się okolica (CityWest) - co prawda od RathMine (chyba tak sie to pisze) jedzie się ponad 40 minut - ale te pagórki za oknem rolleyes.gif ...

Firma bardzo pozytywnie się prezentuje, duża kampania softwarowa, pewnie co niektóry z Was widzi ją na swoim PaySlipie biggrin.gif (bo ja to właśnie zauważyłem u znajomego ostatnio!).
Rozmowa przeszła w miarę na miękko - na koniec się nieco zamieszało ponieważ czas na salę się skończył (a ja bylem w środku testu!) no i awaryjnie mnie wpakowali do jakiegoś odosobnionego gabinetu (chyba ktoś był na urlopie) - już miałem z nudów dostać się do terminala (bo z testem szybko poszło) ale dałem sobie po łapach i cierpliwe doczekałem kiedy zjawił się mój Mentor wink.gif

Wychodząc z nadzieją sprawdziłem komórki - a tu cisza, żadnych nieodebranych huh.gif
Przyznam, że nieco się zeźliłem. Oczekiwałem na cynk z BZF2 jak poszło w Poniedziałek.. A tu nic!

Za chwilę skucha: dzwoni Rekruter od Banku - Bank zaczyna się dopytywać jaka jest Twoja decyzja. Zobacz: bardzo szybko się na Ciebie zdecydowali z dnia na dzień, a mamy już środę i nie ma od Ciebie odpowiedzi. Wiesz - oni za długo nie będą czekać ponieważ zdadzą sobie sprawę, że zwlekasz i jak się do niech w końcu zwrócisz to będą czuli że zdecydowałeś się na nich "awaryjnie".

No to ja mówię, że prosiłem o kilka dni ponieważ czekam na inne feedbacki od innych.
Rekruter: Przemku, dla mnie zachowanie firm BZF1/BZF2 jest dość niepoważne - wiedzą, że przyjechałeś z Polski specjalnie na rozmowy, wiedzą że Ci się śpieszy z podjęciem decyzji.
Tymczasem BZF1 ma jakieś problemy z Kadrowym na wakacjach a BZF2 wałkowała Cię od stop do głów w Poniedziałek i do dzisiaj nie potrafi się określić co o Tobie myśli!! Nie chcę nic sugerować ale może to pierwsze znaki, ze jednak nie będą się na Ciebie decydować? Zobacz na "mój" bank - podjął bardzo szybko decyzję, zaoferował bardzo dobre warunki - myślę ze jedne z najlepszy wśród aktualnie obecnych na rynku przy Twoich kwalifikacjach
(nie podzielam)... Nie można tak przeciągać...

Cholera - przyznaję, że słowa do mnie trafiły - jestem już nieco zmęczony tym całym ostatnim tygodniem i na koniec jeszcze oczekiwaniem - co robić?

obiecałem że dziś jeszcze zadzwonię do rekruterów BZF1 i BZF2 z informacją, że w Piątek zamierzam podjąć decyzję. To faktycznie długo trwa.


Podzwoniłem i:
- BZF1 - nic sie nie da zrobić, Pana nie ma i już. Najwcześniej w poniedziałek rano - ostatecznie we wtorek
- BZF2 - jutro dadzą cynk.


Po południu rozmowa - drugi etap w tej firemce z Wtorku z przed tygodnia - jest postęp! zapytali o sprawy podręcznikowe! jaką wartość wniosę do firmy, w czym jestem lepszy od innych itp...Może jesteśmy bliżej końca?
Na koniec będąc już przezorny tak "niechcący" wspomniałem, ze aplikuję tu i tam i do Piątku będę miał feedbacki co oznacza ze w Poniedziałek postaram się make a choice. Zrozumieli aluzje - obiecali odpowiedzieć jutro.



Krystyna (imię bohaterki zmienione bez Jej zgody wink.gif )

Aplikując jeszcze z Polski kilka razy miałem pogadankę z rekruterką - Polką. nawet gdzieś wcześniej o Niej już pisałem... zapadła mi w Pamięć, bo ma imię jak moja Małżonka Osobista wink.gif. Generalnie jakoś kontakt się urwał (nie chodzi o Małżonkę ...) ale okazuje się, że ona pracuje w tej samej Agencji, w której pracuje rekruter "od Banku".
No i wracam sobie DARTEM z Malej Firemki a tu telefon:
Witam Panie Przemku, tu Krystyna - dzwonię z gratulacjami!
Widzę tu w systemie że przyjął Pan ofertę banku! Wspaniały wybór, cieszę się ze tak się pan zdecydował...
no to ja na to, że nie, nie podpisałem żadnego kontraktu - jeszcze. Powiedziałem pokrótce jak wygląda sprawa czekam na BZF itp...

No i Krystyna zaczęła mnie przekonywać, że generalnie to dzwoni już po godzinach (dlatego może po polsku) - wpadła przypadkiem na moją aplikacje skojarzyła mnie i postanowiła tak sobie sama z siebie zadzwonić. I nawet nie wiem kiedy zaczęła wlewać miód w moje serce:
- jaki ten bank jest kul
- jaki to dobry znak w moją stronę, że decyzja zapadła tak szybko,
- jaki to dobry znak, ze zmienili warunki z Contract na Perm bo innych to potrafią trzymac i po dwa lata na kontrakcie
- ze jej koleżanka księgowa to już nty raz odbija się o ścianę - a jak tak w dwa dni.
- ze jak PERM to na pewno poważne plany (inna wersja Core team biggrin.gif ?)

Naprawdę - bardzo słodko mi sie słuchało Krystyny - złapałem Pana Boga za Nogi! Bardzo sympatycznie nam sie jeszcze chwile rozmawiało...

A tak poważnie - bardzo sie ucieszyłem z tego telefonu, to kolejny głos rekrutera który dziś do mnie trafił. I na pewno będzie przydatny przy podejmowaniu Wielkiej Decyzji...

Jest jedna rysa na tym która kolebie mi się po łepetynie - czy Krystyna zadzwoniła rzeczywiście przypadkowo?

Osobiście bym chciał, ale wiem, ze jest ona z tej samej agencji co mój rekruter od banku i może to jest celowe działanie. Czy aż takie chwyty chciało by się Rekruterom stosować?



13 lipca

Przez te dwa tygodnie szukania pracy, uczestniczeniu w interview itp wyrobiłem sobie opinie o mojej idealnej biggrin.gif pracy.
- Lokalizacja: przedmieścia raczej niż Center (koszty wynajmu, spokój za oknem)
- rozmiar: korporacja raczej niż 'firma na dorobku' (dyktuje mi to ciekawość gdyż ostatnie 6 lat w Polsce spędziłem w niewielkiej firmie - jeśli chodzi o rozmiar IT). zwykle w korporacji bardziej realne są tez benefity dodatkowe
- proces rekrutacji - krótki! (tu zaimponował mi bank - dziś spotkanie, jutro decyzja).


We czwartek zaraz po tym jak dostałem kolejny 'ponaglający' telefon od Rekrutera Od Banku abym podpisywał umowę którą przesłali mi już w poniedziałek dostałem ciekawy telefon: dzwoni rekruterka od BZF1 (NASA wink.gif ) i mówi:
- niezależnie w oczekiwaniu na feedback z BZF1 mam dla Ciebie nową 'świeża' ofertę, która właśnie do nas przyszła. Powiedziałam pracodawcy ze ty musisz podjąć decyzję do poniedziałku zatem podstawowy warunek jest taki ze spotkanie było by jutro (czyli dzisiaj), jeśli by wypadło pomyślnie to jeszcze tego samego dnia była by dla Ciebie umowa i zaczął byś od poniedziałku. Jesteś zainteresowany?.

yep, czemu nie? Firmę bym określił skrótem BZF3 biggrin.gif .

Rano bylem na spotkaniu, strasznie zmokłem i 65B jeździ chyba raz na godzinę! oczywiście zaliczyłem spóźnienie bo do Citywest dojechać z Rathmines to prawie 50 minut.

Ale okolica sympatyczna, mnóstwo zieleni - firma usytuowana w Business Parku przy Lake Drive.
Rozmowa na tematy techniczne - bułka z masłem. Nawet nieco sie rozczarowałem, ze zakres pracy to dokładnie to co przerabiałem ostatnimi czasy w Polsce.

Potem spotkanie z 'Kadrową' cool.gif . Pokazała mi firmę.
Ewidentnie amerykańskie porządki:
- Gym, masażysta, trener itp.
- sala z bilardem, piłkarzykami i playstation3
- kantyna subsydiowana (lunch ok 2 E)

na koniec spotkania potwierdzenie ze jeśli sie zdecydują to za kila godzin dadzą mi znać (przez rekrutera).
Potem dostałem voucher na taksówkę i wróciłem do domu (ciągle padało)

Bardzo mi się spodobało - bo generalnie firma spełniła wszystkie moje kryteria powyżej!
(bank na przykład jest lokalizowany w centrum co było 'rysą'). Postanowiłem sobie ze jeśli będzie z Ich strony akceptacja i warunki finansowe będą akceptowalne to wezmę tą pracę.

Po powrocie siedziałem jak na szpilkach. W końcu telefon od Rekruterki:
mam informacje - czego sie spodziewasz?
nie wiem, mów bo sie denerwuję
hmm, no to wiadomości nie są pomyślne... widzisz... jak to powiedzieć...
ZACZYNASZ PRACE W PONIEDZIAŁEK!. Zaraz wysyłamy do Ciebie Kuriera z kontraktem, przejrzyj go sobie i jeśli akceptujesz to w Poniedziałek od 9.30 stawiasz się na miejscu na twój
Introduction Day.

Faktycznie za jakiś czas papiery dojechały pod drzwi (sąsiada smile.gif ) - ale finalnie mam je w rekach i przeglądam. Przyjdzie AdamS - pomoże wyczytać niuanse - myślę ze już w pubie bo czas najwyższy aby to opić...

Od poniedziałku zaczynam pracę w BZF3.


No i to tyle mojej historii. Reasumując ostatnie czasy:
  • poszukiwania pracy rozpocząłem jeszcze w PL na początku czerwca.
  • wysłałem ok 30 CV bazując na ogłoszeniach z jobserve, irishjobs - aplikowałem na stanowisko Senior Java Engineer z oczekiwaniami w okolicy 50k/rok.
  • Przyleciałem do Dublina 3 lipca, i miałem ok 10 interview
  • w międzyczasie otrzymałem jeden konkretny kontrakt z Banku, oraz kilka obiecujących odpowiedzi - ze kontynuujemy aplikację
  • Pracę na którą się zdecydowałem zaproponowano mi wczoraj...
  • Pracę dostałem w Piątek 13go wink.gif
Słowniczek
Na koniec rozszyfruję skróty którymi posługiwałem się w powyższych postach.
BZF1 - Amazon
BZF2 - IBM
BZF3 - AOL, America Online Global Operation Limited
Bank - AIB
"S" - sentenial (pomniejsza firma z Maynooth)
W tekście pisałem również o firmach: RealEx Payments, Sage, Vero Solutions.

Agencja z jakimi miałem przyjemność (serio!!) aplikować:
ePeople, Eloas, Hayes Technology, Recruiters, Eolas, Computerpeople.

Tags :



Add a comment Send a TrackBack